Wspólnoty Dzieła Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa
Cechy zaangażowanych we Wspólnotę Dzieła Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa (część III)
(marzec 2026)
Serce Jezusa, włócznią przebite
Wprowadzenie
Jan Paweł II
Cierpienie ludzkie samo w sobie stanowi jakby swoisty „świat”, który bytuje wraz z człowiekiem, pojawia się w nim i przemija, a czasem nie przemija, ale utrwala się w nim i pogłębia. Ów świat cierpienia, rozłożony na wiele, na ogromnie wiele podmiotów, bytuje jakby w rozproszeniu. Każdy człowiek przez swe osobiste cierpienie jest nie tylko cząstką owego „świata”, ale równocześnie ów „świat” jest w nim jako całość skończona i niepowtarzalna. W parze z tym idzie, jednakże wymiar międzyludzki i społeczny. Świat cierpienia ma, jak gdyby swą własną spoistość. Ludzie cierpiący upodabniają się do siebie podobieństwem sytuacji, doświadczeniem losu, skądinąd potrzebą zrozumienia i troski, a nade wszystko chyba natarczywym pytaniem o sens. Jakkolwiek więc świat cierpienia bytuje w rozproszeniu, to równocześnie zawiera on w sobie jakieś szczególne wyzwanie do wspólnoty i solidarności. Za tym wezwaniem będziemy też starali się iść w niniejszym rozważaniu. (List apostolski Salvifici doloris/1984/n. 8)
*******
Przebite Serce Pana oraz krew i woda, wypływające z Jego boku, świadczą o tym, że Bóg Ojciec ukochał nas ponad życie swego Syna. Przywołując w litanii scenę, w której serce Jezusa zostało przebite, trzeba duchowo stanąć pod Krzyżem. Święta Katarzyna poprosiła Jezusa, by wyjaśnił, dlaczego Jego bok został otwarty, a serce przebite, gdy był już martwy na krzyżu. Powiedziała: „Dlaczego pozwoliłeś, aby Twoje Serce zostało tak zranione i zmuszone do otwarcia”? Jezus miał odpowiedzieć „Moja miłość jest nieskończona, a z powodu cierpienia nie mogłem pokazać ci, jak bardzo cię kocham. Dlatego chciałem odsłonić tajemnicę mojego serca, aby wszyscy ludzie mogli zobaczyć je otwarte, abyście zrozumieli, że kocham was o wiele bardziej, niż możecie w to wierzyć, patrząc na moje cierpienie na krzyżu, które przecież miało swój koniec”. Serce Jezusa zostało przebite włócznią, abyśmy w tej Jego ranie odnaleźli źródło życia duchowego, uzdalniające nas do więzi z Bogiem, pełnej wiary, ufności i miłości.
Medytacja
Bóg, który uzdrawia
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: „Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz”. Jezus usłyszawszy to rzekł: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak, że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: „Chodźmy znów do Judei”. Rzekli do Niego uczniowie: „Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?” Jezus im odpowiedział: „Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła”. To powiedział, a następnie rzekł do nich: „Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić”. Uczniowie rzekli do Niego: „Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje”. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówił o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: „Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego”. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć”. Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”. Rzekł do niej Jezus: „Brat twój zmartwychwstanie”. Rzekła Marta do Niego: „Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”. Rzekł do niej Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: „Nauczyciel jest i woła cię”. Skoro zaś Maria to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Gdy więc Jezus ujrzał, jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: „Gdzieście go położyli?” Odpowiedzieli Mu: „Panie, chodź i zobacz”. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: „Oto jak go miłował!” Niektórzy z nich powiedzieli: „Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?” A Jezus ponownie okazując głębokie wzruszenie przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: „Usuńcie kamień”. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: „Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie”. Jezus rzekł do niej: „Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?” Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: „Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał”. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić”. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. (J 11,1-45)
Dobrym wprowadzeniem w dzisiejsze rozważania może być przykład ukazujący dylematy moralne człowieka. Oto, późnym wieczorem ulicami miasta jedzie auto. Jest po deszczu, śliski, połyskujący asfalt. W pewnej chwili wybiega na jezdnię chłopiec. Kierowca nie zdążył zahamować… ale i potem nie zahamował. Chłopiec pozostał w kałuży krwi. Na drugi dzień gazety doniosły o jego śmierci. Kierowca samochodu po powrocie do domu przeżywa chwile lęku… Znajdą go, aresztują… Upływają miesiące i nikt się nie zjawił. Więc minął lęk. Lecz w jego miejsce zrodziło się coś stokroć boleśniejszego – wyrzut sumienia. Miał syna właśnie w takim wieku, jak zabity chłopiec. Widok syna zawsze przypominał mu tamtego… Po latach syn zdał maturą. Na przyjęciu urządzonym z tej okazji dziękował ojcu za wychowanie, za dobry przykład, za wzór szlachetnego charakteru. I wówczas ten już dłużej nie mógł walczyć z sumieniem.
Każdy z nas w obliczu cierpienia swojego lub cudzego staje przed dylematem, co zrobić? Jak się z tym zmierzyć? Gdzie szukać pomocy? Bohaterowie mieli podobne problemy w obliczu śmierci Łazarza. W tym kontekście, Chrystus ukazuje trzy ważne prawdy, które owe dylematy i wątpliwości rozwiewają.
1. Każde cierpienie ma głębszy sens. Jezus w dzisiejszej Ewangelii wypowiada niezmiernie ważne i wielowątkowe zdanie: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej. W ten sposób pokazuje każdemu człowiekowi, że spotkanie z bólem i cierpieniem powinno kierować człowieka w stronę Boga. Każda choroba, każde cierpienie, każde traumatyczne przeżycia rodzą w człowieku nowe spojrzenie na życie. I może racje ma Emmanuel Schmitt, który w opowiadaniu „Oskar i pani Róża” pisze: są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera. Człowiek musi sam odczytać w cierpieniu, że drogą i życiem jest Jezus. Inaczej wchodzi na drogę cierpienia innego rodzaju: cierpienia bezsensu.
2. Bóg jest początkiem i kresem życia. Jezus w sposób jednoznaczny daje do zrozumienia kim ma być Mesjasz dla każdego człowieka: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Jezus chce, abyśmy pełnią życia żyli, a nie tylko w perspektywie własnych naszych trosk, dramatów lub nawet śmierci.Bez Boga nie możemy doświadczać pokoju, a także po prostu szczęścia. To On, nawet w trudnych sytuacjach jest Pocieszycielem i Nadzieją.
3. Bóg jest Wszechmocny. Wszyscy obserwujący dzisiejszą scenę nie mają żadnych wątpliwości. Słowa: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! – ukazują Boga Wszechmocnego. Bóg jest wszechmocny, a zatem ma moc uczynić wszystko. Może zrobić wszystko to, co mu się podoba, ale Jego uczynki będą zawsze w zgodzie z innymi cechami Jego „charakteru”. Jest to zresztą nawiązanie do starotestamentalnego przekonania, że Bóg jest el Shaddai – (Wszechmocny Bóg: Rdz 17,1). Skoro tak, to w chwilach nawet beznadziejnych człowiek powinien zwracać się do Tego, który wszystko może. Zrozumiała to doskonale Maria w dzisiejszej ewangelii.
Niech podsumowaniem dzisiejszych refleksji są słowa wypowiedziane przez Benedykta XVI w czasie rozważań przed Modlitwą Anioł Pański (2.03.2008): Rzeczywiście pokusa, by zbudować sobie ideologiczny system bezpieczeństwa, jest w człowieku silna: nawet religia może stać się elementem tego systemu, podobnie jak ateizm czy laicyzm, a to powoduje, że zaślepia nas własny egoizm. Drodzy bracia, pozwólmy Jezusowi, by nas uzdrowił, bo On może i chce dać nam światło Boga!
Motto na cały miesiąc: Nauczyłeś mię, że w ciężkich chwilach, w tym strasznym opuszczeniu od wszystkich, mam szukać schronienia w ramionach Twego krzyża, a siłę czerpać z Twego Boskiego Serca ukrytego w Najświętszej Eucharystii, pałającego ogniem miłości ku duszom ludzkim, a zwłaszcza ku tym, które Ci się starają odwzajemnić miłością (Służebnica Boża Rozalia Celakówna)
Problemy do rozważenia
- Jak radzić sobie z cierpieniem?
- Jak wspierać innych w cierpieniu?
- Co wiem o cierpieniu Rozalii Celakównej?
- Jak radziła sobie z cierpieniem Rozalia Celakówna?
Modlitwa
Panie Jezu, z Sercem włócznią przebite, spraw abyśmy umieli korzystać z łask, które płyną z Krzyża i pomnażali swoje zasoby, a w ten sposób byli coraz bliżej Ciebie i Twojej Matki. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.
bp Janusz Mastalski



